Poprzednie opowiadanie
-Hmm.... Szczerze to nie mam zbyt wiele o sobie do powiedzenia - powiedziałem, po czym zacząłem się śmiać. Jestem sobą, używam swoich umiejętności tak jak potrafię, chociaż często ich nie kontroluję. Sensei, zakładam że wiesz o czym mówię. - pochmurniałem lekko po tym zdaniu. Ryuko sensei skinęła tylko głową, potwierdzając moje przypuszczenia. Przez moją nieostrożność zabiłem już 8 członków swoich drużyn, co za każdym razem wprowadza mnie w stan niedowierzania, kiedy Hokage przypisuje mi coraz to nowych towarzyszy. Do tej pory nie rozumiem czemu nie zostałem w żaden sposób za to ukarany, poza samym faktem oblania egzaminu. Sensei zapytała jeszcze Sai o jej marzenia i osobowość, ale Sai była zbyt pogrążona w myślach. Po chwili nauczycielka odezwała się do nas wszystkich:
-Planuję was zapisać na Egzamin na Chunina. Zdaję sobie sprawę że Steel już go zdawał 3 razy, ale z tego co wiem to Niano i Sai nie. O 7 rano spotykamy się na sesji treningowej, na Polu Drużyny 7.
- PD7?! - zapytałem zaskoczony. - Przecież od 100 lat tam nie można było urządzać treningów, ze względu na uszanowanie pamięci 7 Hokage, legendarnego Sasuke Uchihy, oraz jego żony... Czemu akurat tam?
-Spokojnie Steel, mój ojciec wyraził zgodę. - odparła spokojnie Ryuko. -Mam dla was w zanadrzu specjalny trening, ze względu na fakt że każde z was posiada Kekkei Genkai, łącznie ze mną. Jesteśmy pierwszą taką drużyną w historii, przez co dostaliśmy pozwolenie. Jestem pewna że Lord Siódmy byłby wniebowzięty gdyby mógł zobaczyć taką sesję treningową na żywo.
-Prędzej Orochimaru... - powiedziała Sai, nie odrywając wzroku od książki.
-Co wy tak smęcicie, 7 rano trening i tyle! - odkrzyknął Niano.
-A właśnie, Niano, zostaniesz po sesji treningowej trochę dłużej niż Sai i Steel, poduczę cię trochę w Stylu Burzy, nadal czuję brak odpowiedniej kontroli chakry u ciebie. Sai ma perfekcyjny obieg chakry i jego kontrolę, Steel ma przeciętny, ale nie ma potrzeby u niego na specjalne trenowanie tej umiejętności. - dodała na koniec Sensei, po czym odwróciła się i odeszła w stronę wioski. Niano wyglądał na lekko zażenowanego tą ostanią wypowiedzią, i wszyscy rozeszliśmy się po domach.
****
Następnego dnia pojawiłem się na miejscu wpół do 7, żeby na pewno się nie spóźnić, i ku mojemu zdziwieniu zobaczyłem tam Sai, która wyglądała jakby sama siedziała tutaj już dosyć długo.
<Sai?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz