Poprzednie opowiadanie
Jeżeli mam być szczera, to te treningi.. Nie były mi praktycznie potrzebne, tylko strata czasu nic więcej. Chociaż, jeśli patrzeć na to z innej strony, to przy większych misjach, czy zadaniach moja wiedza na temat jutsu, czy innych technik walki powinna być o wiele większa i bardziej bogata, a nie ograniczać się tylko do wiedzy podstawowej. A pole drużyny 7.. Wiele o tym słyszałam, przez opowieści innych, czy nawet z książek. Czułam się tu dziwnie, tak nieswojo. Wzięłam trochę głębszy oddech, spoglądając w niebo. Wtedy usłyszałam kroki, które zmusiły mnie do odwrócenia głowy. Ujrzałam Steel'a.
- Widzę, że nie tylko ja jestem rannym ptaszkiem- zaczęłam.
- No, tak się jakoś złożyło że nie chciałem się spóźnić- uśmiechnął się lekko, wzruszając przy tym ramionami- A ty ? Długo tak siedzisz?
- Z jakąś godzinę, może dłużej. Nie wiem, nie liczyłam- przeciągnęłam się lekko, spoglądając na chłopaka ponownie- Taka już jestem.. A co do wstawania.. Gdzie nasz kolega z wczoraj.? Jak mu tam.. Niano? Dobrze pamiętam?
- Tak, tak się składa że pamiętasz doskonale- usłyszałam gdzieś niedaleko- Nie sądziłem, że po pierwszym dniu zapamiętasz moje imię.
- A ja nie sądziłam, że przyjdziesz punktualnie na trening- uniosłam się, otrzepując brud z ubrań.
Kiedy tylko podniosłam wzrok, dwójka chłopaków stała na przeciw mnie. Wyglądali całkiem normalnie, może nawet dało się z nimi porozmawiać, no ale.. Niestety.
- Jesteśmy tutaj, żeby rozmawiać? - usłyszałam- Czy jesteśmy tu po to, żeby trenować..
tu odskoczyłam w bok, w ostatniej sekundzie. Inaczej jeden z shurikenów miałby bliskie spotkanie z moim udem..
< Steel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz