niedziela, 9 października 2016

Od Steela do Sai

-"Kolejny nudny dzień w robocie za mną"-pomyślałem, wychodząc z Laboratorium Badań nad Bronią, z wypłatą w ręku. Pomimo swojego wieku dorabiałem na boku, chociaż sam bym raczej o tym nie pomyślał. Oferta pracy przyszła do mnie sama, dzień po tym jak odkryto moją umiejętność używania Stylu Stali, jako asystent przy produkcji broni. Jedyne co mnie to kosztuje to trochę chakry, ale w takich ilościach że pod koniec dnia i tak jestem w pełni zregenerowany. Pieniądze dostaję, więc nie widzę w tym żadnego problemu. Udało mi się na boku również stworzyć sobie 10 specjalnych ostrzy tanto, które do dzisiaj noszę przy sobie. Praktycznie nigdy ich nie używam ze względu na swoje pochodzenie. Klan Lee jest znany ze swojego Taijutsu, i na to jest kładziony największy nacisk ze strony rodziców. Styl Stali szkolę na boku, również starając się ograniczać jego zastosowania stricte do technik Taijutsu, z zaledwie kilkoma wyjątkami. Jednym jest technika Lasu Śmierci, która nokautuje mnie od razu po użyciu jej, ze względu na masywne zużycie chakry. Drugim są moje Stalowe Klony, jednak używam ich głównie do walki wręcz, więc w tym nie ma problemu. Zawsze kiedy wracałem do domu, zastanawiałem się nad wieloma rzeczami, dzięki czemu czas szybciej mijał, droga z obrzeży wioski do domu była dosyć długa. Tym razem jednak na chwilę przerwałem swój tok myślowy, kiedy przechodziłem obok rzeki. Na molo siedziała młoda dziewczyna, patrząc smutnym wzrokiem na rzekę. Zeskoczyłem z pagórka i wylądowałem tuż obok niej.
-Wszystko w porządku? -zapytałem, nieco zmartwiony faktem że nie kojarzyłem jej twarzy spośród mieszkańców wioski.
<Sai?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O mnie